Wiatraki
Władz gminy nie obchodzi zdanie mieszkańcow?
Liczy się tylko kasa? ktorą gmina zamierza dostać od inwestorow?
My boimy się o nasze zdrowie. Psychiczne i fizyczne.
Wiatraki podzieliły mieszkańców Międzylesia. Od kiedy w gminie pojawił się inwestor, który chce budować elektrownie wiatrowe, rozgożała dyskusja na temat planowanej inwestycji. Jedni protestują twierdząc, że gigantyczne konstrukcje nie tylko oszpecą krajobraz, ale będą też szkodliwe dla zdrowia ludzi. Inni z kolei widzą w tym dobry interes nie tylko dla siebie, ale też i całej gminy.
Według opracowania z uniwersytetu w Ulm - Niemcy opartego m.in. na badaniach amerykańskich sąsiedztwo wiatrakow tej mocy stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia. Infradżwięki powodują bezsenność, depresje i zakłocenia rytmu serca. Tzw. efekt disco wywołany przez słońce odbijające się w skrzydłach wiatraka prowadzi do bardzo obciążającego oczy migotania. Te piekielne urządzenia są źrodłem zakłocającego spokoj hałasu o rożnym natęzeniu, zależnie od siły wiatru.
Przebywanie w pobliżu wiatraka prowadzi do trwałego uszkodzenia słuchu. Ekologiczne wiatraczki przerabiają przelatujące ptaki na kotlety siekane. Najbardziej narażone są ptaki drapieżne oraz duże rzadkie ptaki typu bocian czarny i biały, żuraw, czapla... Ptaki są oślepiane przez światła ostrzegawcze na szczytach wiatrakow oraz przez odbijające się w nich słońce i giną pokrojone przez rotujące skrzydła. Podobnie dzieje się z nietoperzami. Pszczoły mają problemy z odnalezieniem drogi powrotnej do ula, to kończy się zazwyczaj tragicznie.
Za granicą ludzie zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, że wiatraki są szkodliwe nie tylko dla krajobrazu ale także stanowią poważne zagrożenie dla ludzi i zwierząt. My na razie upajamy się nowoczesnością i ekologicznością tych urządzeń, zapominając. że każdy kij ma dwa końce...
Czy ktoś z Was chciałby zamieszkać w mojej pięknej, już niedługo otoczonej gigantycznymi wiatrakami wiosce?
Ja wolałabym stąd uciec, ale szanse na sprzedaż mojej posesji jakoś nagle zmalały do zera.
Coś, na co pracowały dwa pokolenia straciło wartość. Jestem skazana na powolną agonię?.
Czy ktoś jest w stanie nam pomoc? Nasze lokalne władze spisały nas na straty?

