Marzenia o chwale
Miało być pięknie i ekologicznie. W końcu to modny i lotny temat: najbardziej ekologiczna gmina w Polsce. A wyjdzie jak zwykle.
Od jakiegoś czasu w Urzędach Gmin Dolnego Śląska zaczęli pojawiać się uśmiechnięci panowie w garniturach. "Inwestor" - pomyślał przechodząc korytarzem zapewne niejeden pracownik urzędu, widząc z jaką pompą panowie ci są podejmowani przez włodarzy. Bo tajemnicą nie jest, że w urzędzie inwestor to jedna z wyższych świętości. Dla inwestora zrobimy wszystko. Miejsca pracy. Statystyki. Pieniądze dla gminy. Ale ci panowie, którzy pojawiają się w lokalnych urzędach wcale miejsc pracy nie oferują.
Tajemnicą nie jest, że Polska zobowiązała się do przestrzegania dyrektyw unijnych, również w zakresie tzw. czystej energii. Oznacza to tyle, że do roku X określony procent wytwarzanej w Polsce energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. Interes jest niezły, bo producent takiej energii ma właściwie zagwarantowany jej odbiór. Dolny Śląsk jest drugim (po Pomorzu) regionem, gdzie istnieją najkorzystniejsze warunki do stawiania wiatraków (wbrew pozorom nie są to wcale okolice Kielc).
Na czym polega problem? Czemu znowu się czepiam, zamiast cieszyć się nowoczesną i "czystą" energią? Przecież w takim układzie wszyscy mogą być zadowoleni: dla właściciela fermy wiatraczanej wszystko - można powiedzieć - kręci się samo, a pieniądze spływają. Gmina ma podatek od nieruchomości (wcale niemały). Ponadto jest przecież ekologiczna! Właściciel terenu (pola, działki), gdzie wiatrak stoi - godziwe pieniądze za postawienie wiatraka. Ponadto wreszcie koniec z demolującymi krajobraz odkrywkami, kominami elektrowni, czy (tfu!) promieniującymi na wszystkie strony i wybuchającymi atomowo elektrowniami jądrowymi.
Otóż problem polega na tym, że jednym z niewielu (naturalnych!) atutów gmin Dolnego Śląska (a konkretniej: Sudetów i Pogórza) jest krajobraz. I to krajobraz przede wszystkim powinny chronić. Wbrew pozorom, wiatrak (lub ich całe stadko) o wysokości 50-80 metrów krajobraz taki potrafi zepsuć dość poważnie. I nie jest to inwestycja na rok, dwa. Powiecie, że elektrownie konwencjonalne (a zwłaszcza odkrywki) również demolują krajobraz. Pewnie, że tak. Ale te obiekty są już wybudowane i nie planuje się nowych. Są skupione w jednym miejscu. No i budowy wielkiej odkrywki węgla brunatnego nie planuje każda gmina... Oczywiście, w dalszym ciągu dla niektórych wiatraki są atrakcją samą w sobie i mają nadzieję, że to one przyciągną turystów (tak, to wcale nie żart). W końcu są ekologicznym symbolem nowoczesności... Krajobraz Gór i Pogórza Kaczawskiego jest silnie przekształcony przez człowieka. Co nie oznacza, że należy przekształcać go bardziej, bo wbrew pozorom ten, który jest obecnie - jest dla wielu atrakcyjny...
Istnieją różne lokalne inicjatywy, które są przeciwko budowie wiatraków. Często jednak protest sprowadza się to do tego, że firma wiatraczana wybrała pole sąsiada, a nie moje. A więc te wiatraki, panie, to powodują depresje i wrzody, a w dodatku psują krajobraz.
Wiatraki? Czysta energia? Jak najbardziej. Postawmy wiatraki na hałdach koło Bogatyni. Albo w okolicach aglomeracji miejskich. Ale nie w górach, na pogórzu, gdzie krajobraz jest najważniejszy. A ci, co o chwale marzą - nie zawsze to dostrzegają...

